niedziela, 20 stycznia 2013

Rozdział 23.

Po kilku minutach jazdy bez słowa Axl w końcu sie odezwał.
- Mam kilka pytań. Po pierwsze czemu jesteście mokrzy, po drugie czemu trafiliscie za kratki, po trzecie kiedy mi oddacie kasę i jak sie odwdzięczycie? - popatrzyłam na kudłacza i wybuchliśmy śmiechem. Axl popatrzył na nas znacząco więc sie uspokoilismy.- no ! Odpowiedzcie...
- No więc ... -zaczęłam - ...byliśmy na plaży - powiedziałam po chwili pewnym głosem
- I za to was zamknęli ?
- No nie.
- No to za co?
- Za odbywanie stosunków w miejscu publicznym - powiedział Slash, a ja zawstydzulam sie, za to Axl wybuchną śmiechem. Slash spojrzał na mnie i uśmiechnął sie.
- No nieładnie nieładnie - powiedział przez śmiech.
- Dobra Axl skończ !
- kiedy mi oddacie kasę ?
- W domu. Pasuje ?
- tak.
- a jak impreza ?
- zaraz po waszym telefonie wszyscy poszli bo przyjechały gliny...
- o! i nie zgarneli nikogo ?
- nie...
- jak zwykle sie wam upieklo
- no my mamy szczęście !
- o której gramy jutro ten koncert ?
- chyba o 18
- to wcześnie ...
- no ale pójdziemy trochę wcześniej...
- chwila ! - przerwalismy bo przypomnialam sobie coś istotnego - co z Duffem???
- hmmmm... Tak jakby leży gdzieś zalany...
- kurwa przecież on nie może pić !
- serio myślałas ze nie będzie pić ?!
- no nie
- no więc sie go teraz nie czepiaj
- ok - powiedziałam cicho. Dojechalismy pod dom. Weszliśmy do środka. Na podłodze walały sie śmieci. W salonie na stoliku leżała Clarie trzymająca rękę w spodniach stevena. Zrobilo mi sie niedobrze na ten widok... Pod stołem leżał na brzuchu Duff bez spodni i majtek. Saul zasłonił mi oczy
- Ejjj !!!
- no co ?!
- weź te łapy !
- no to nie patrz
- uspokoj sie saul - powiedziałam śmiejąc sie a do mnie dołączył Axl.
- Oj Saul ! nie bądź zazdrosny stary...
- Dobra rudy morda!
- Saulie zazdrośniku - powiedziałam odwróciłam się do niego i dałam mu soczystego buziaka.
- Dobra skończcie narazie...
- Kochanie może pójdziemy już na góre - szepnął mi do ucha kudłacz. Uśmiechnęłam się do niego i ruszyliśmy w strone naszej sypialni. Na schodach leżała Emma z butelką jacka w ręku. Popatrzyliśmy na nią i wybuchlismy śmiechem. Ominęliśmy ją i ruszylismy w strone naszej sypialni. Ktoś przeżywał niesamowity orgazm... Oby nie u nas w pokoju... Saul otworzył drzwi... Niestety...
- Kurwa co jest?! Kto sie pieprzy u nas w łóżku - krzyknął rozwścieczony chłopak. Para rozłączyła się i spojrzała w naszą strone. Oboje mocno nawaleni. Ledwo zachowują świadomość. Przypatrzyłam się im lepiej.
- Alice?! Will?! Kurwa... - powiedziałam po chwili
- oooo Amy... - powiedział zaciągając Will...
- Wiecie co przenieście sie do pokoju obok. - powiedziałam spokojnie. Widziałam że Saul kipi wściekłością.. Ścisnęłam jego dłoń i uśmiechnęłam sie do niego. Will wstał i okrył się kołdrą, a Alice nieświadoma tego co rozi owinęła się zaspermionym już prześcieradłem. To polepszyło Saulowi humor... nie powiem mi też chciało się śmiać. Oboje chwiejnym krokiem powoli opuścili nasz pokój. Co dalej sie z nimi działo za bardzo nas nie obchodziło także weszlismy szybko do środka i zamknęlismy za sobą drzwi.
- Pogadaj o tym z Willem okej? - powiedział stanowczo Slash a ja kiwnęłam głową z uśmiechem. Chłopak przybliżył się do mnie i zaczął mnie namiętnie całować.Oddawałam każdy pocałunek z takim samym zaangażowaniem. Szybko pozbyłam się moich ubrań. Jak nigdy. Kudłacz tak samo postąpił w swoim przypadku. Zostalismy w samej bieliźnie. Chłopak podniósł mnie, objełam go w pasie nogami. Przycisnął mnie do ściany plądrując zachłannie językiem moje podniebienie. Muskałam opuszkami palców jego wyrzeźbiony tors.schodziłam coraz niżej. W końcu chłopak przeniósł mnie na łóżko. Zaczął obcałowywać każdy milimetr mojego ciała. Kiedy doszedł do piersi, zaczął od zdjęcia biustonosza. Walczył z moimi sutkami. Przynosiło mi to przyjemność ale zaczynało mnie to nudzić. Przejęłam więc pałeczke. Teraz to ja siedziałam na nim okrakiem. Obcałowywałam jego tors i szybko schodziłam coraz niżej. Szybko pozbawiłam go bokserek, tak samo zrobiłam ze swoimi majtkami. Przejechałam opuszkami palcy po jego męskości po czym nie pamiętam w którym momencie zaczęłam go ujeżdżać. Chłopakowi to sie dośyć mocno spodobało. Prawie dochodziłam, kiedy Saul postanowił że to teraz on będzie na górze. Zdziwiło mnie to ale nie powiem że nie spodobało. Wykonywał szybkie, konkretne ruchy biodrami.
- Szy-szybciej - powiedziałam zasapana a on posłusznie wykonał moje polecenie. Doszłam. Moje jęki było słychać w całym domu, lecz zabardzo się tym nie przejmowałam... Wiłam się z rozkoszy. Saul doszedł i opadł koło mnie. Pocałował mnie namiętnie i objął ramieniem. Próbowaliśmy uspokoić oddechy. Serce waliło mi niemiłosiernie szybko. W końcu kiedy oboje się uspokoiliśmy wtuliłam się w jego tors i usnęliśmy.
                                                                                                                                          
Przepraszam że po tak długiej nie obecności dodaje tak krótki odcinek ale w tym miesiącu znowu zaczne dodawać na bierząco!!! Komentujcie!


2 komentarze:

  1. Genialny!! Już się nie mogę doczekać nowego :D
    Już się przestraszyłam że zawiesiłaś bloga a to byłoby straszne naprawdę nie rób tego!!! Piszesz zajebiście :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde,szkoda ,że trafiłam na tego bloga dopiero teraz.
    Zajebisty jest . Rozdział genialny.
    CZEKAM NA NOWE :)
    +byłabym wdzięczna gdybyś mogła mnie informować
    http://byswag.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń