czwartek, 7 lutego 2013

Rozdział 25.

- Dobra! Zjedliście ?! To na próbe bo za 4 godziny wychodzimy ! - rozkazała Emma i zaczęła zbierać talerze. Pożegnałam się z kudłaczem soczystym buziakiem i puściłam go do garażu.
- Will? Możemy pogadać?
- Jasne.
- Ej dziewczyny dacie rade same to posprzątać?
- No pewnie!
- To chodź Will. - Wyszliśmy na taras i usiedliśmy na schodach.
- Chcesz? - proponuje mu czerwonego Marlboro.
- Ta, chętnie. - bierze papierosa i odpala go, ja robie to samo. - Właściwie to od kiedy ty palisz??
- Własciwie to od około 2 lat. A ty? Zawsze byłeś przeciwnikiem ! Mówiłeś że nigdy tego świństwa nie weźmiesz do ust!
- Ludzie sie zmieniają... Też od około 2 lat. Zacząłem po przeprowadzce.
- Kurwa!
- Co jest?
- Dziś ojciec wraca...
- Skąd?
- Na jakimś wyjeździe był służbowym...
- No a masz jakiś problem z tym że wraca?
- Kurwa pewnie będzie chciał żebym z nim mieszkała...
- Spokojnie mnie wypuścił to i tobie pozwoli mieszkać osobno. Tylko nie mów że mieszkasz z piątką rockmanów...
- No tego to sie akurat sama domyśliłam.
- O czymś chciałaś ze mną pogadać...?
- Tia... Więc to.. dziwny temat...
- No dajesz!
- Dobra co będe pieprzyć... Chodzi o to żebyś się nie ruchał z Alice w naszej sypialni... żebyś sie wogóle z nią nie ruchał przy innych...
- Aaa.. okey... - mówi lekko zawstydzony
- Will... mam do ciebie takie troche prywatne pytanie i licze że mi szczerze odpowiesz.
- No wal!
- Czy ty wykorzystujesz Alice seksualnie?
- O to samo moge spytać Saula...
- Will! Ja z nim mieszkam. Kochamy się... A ty nie odpowiedziałeś na pytanie!
- Nie nie wykorzystuje Alice...
- Napewno?
- Tak. Kocham ją.
-To dlaczego nie chcesz z nią mieszkać... To wygląda tak jak byś był z nią tylko dla seksu.
- Ale nie jestem...
- To czemu z nią nie mieszkasz!?
- Boje sie że jak sie pokłócimy czy coś to ona zgłosi że ją gwalce czy coś w tym stylu... tym bardziej że ona nie jest pełnoletnia...
- Czyli ją wykorzystujesz?
- Nie! Po prostu sie boje...
- ...jej zaufać?
- tak...
- Przecież jesteście razem! Moim zdaniem powinieneś jej zaufać... Wydaje sie w porządku...
- Hej, nie przeszkadzam? Emma cie wołała... - o wilku mowa.
- To ja do niej pójde, a wy sobie porozmawiajcie... Will ma dla ciebie miłą niespodzianke - wkręciłam go. Może to troche nie w porządku ale skoro są ze sobą dłuższy czas... Will na mnie patrzy z oburzeniem, ja posyłam mu uśmiech i wchodze z powrotem do domu. Ide do kuchni Emma siedzi sama w kuchni.
- Co jest? Wołałaś mnie.
- Alice mnie wkurza... nie zostawiaj mnie z nią samej. Błagam!
- Spoko, a coś nie tak?
- Wszystko wporządku... Po prostu jej nie polubiłam...
- Dobra nie wnikam... Kurwa nie wiem czy dobrze zrobiłam...
- Z czym?
- Wkręciłam Willa żeby zaproponował Alice wspólne mieszkanie... i on teraz już nie ma sie jak wykręcić.
- Jak to?
- No poprostu... nie wnikaj...
- Kurwa.. Powiem ci że w takim razie nie za dobrze... ja na twoim miejscu nie mieszała bym się w ich prywatne sprawy...
- No wiem, ale...
- Ale?
- Nie wiem, nie mam usprawiedliwienia... Nie wiem czemu to zrob... - kurwa znowu... ! Zatykam usta ręką i biegnę do toalety. Ledwo zdążyłam dobiec do muszli i zwróciłam całe śniadanie... Zaraz za mną przybiegła Emma.
- Wyjdź - mówie między kolejnym pawiem. Nie chce żeby mnie widziała w takim stanie.
- Amy! Co sie dzieje ?! - skończyłam wymiotować. Bez słowa przepłukuje usta płynem i siadam pod ścianą. Dołącza do mnie Em.
- Amy?
- Emma... kurwa... zapisz mnie do tego twojego lekarza...
- Jasne kochanie nie ma sprawy - przytula mnie. Po policzkach mimowolnie spływa mi kilka łez. - Nie płacz skarbie będzie dobrze...
- Jasne kurwa... Tak miałam mówione przez całe zycie... i jakoś kurwa nie jest dobrze...
- Spokojnie Amy. Zobaczysz! Tym razem będzie dobrze!
- Mam nadzieje...
- Chodź do salonu... - wstajemy i idziemy na kanapę.
- Chcesz coś do picia?
- Nie dzięki. A gdzie Claire?
- Pojechała do jakiejś redakcji...
- To ona tam jeszcze pracuje... nie była tam chyba z tydzień...
- Nie wiem... ja nic nie wiem...
- Która godzina?
- 13:55. Jeszcze tylko dwie godzinki i zaczynamy sie szykować - posyła mi uśmiech niczym Steven.
- A Claire zdązy wrócić?
- Powiedziała że jedzie na chwile więc raczej tak. - do salonu wparowała mega szczęśliwa Alice z Willem.
- Hej, co jest? - spytała Emma. Will spojrzał na mnie znacząco, a ja posłałam mu przepraszające spojrzenie.
- A więc... Zamieszkam z Willem!!!
- Wow! Świetnie! - od razu wstaje i przytulam ich oboje.
- Gratulacje !! - mówi tylko Emma i patrzy raz na mnie raz na Willa. Wszyscy usiedliśmy. Włączyłam telewizje. Akurat leci jakiś koncert Stonesów. Oglądamy. Oczywiscie nie da sie przy tym siedzieć bezczynnie na kanapie. W pewnym momencie Will wyszedł z salonu zabierając swój dzwoniący telefon. Ja przyciszyłam telewizor i wszystkie usiadłyśmy. Uspokoiłyśmy się i po pięciu minutach do salonu wrócił Will.
- Co jest?
- Dzwonił ojciec. Amy...
- co?
- Powiedział że dziś rano przyleciał i chce sie z tobą zobaczyć...
- Skąd on wie że ja jestem z tobą?
- Powiedziałem mu...
- Will...
- Sory... No i za 15 minut masz u niego być... Podwioze cie.
- Kurwa jak to za 15 minut?! U niego?! A koncert ?!
- Amy pogadamy po drodze.. musimy już wychodzić...
- Dobra... Dacie sobie rade same?
- Tak jasne, jedźcie! - Zakładam buty i wychodzimy przed dom. Wsiadamy do samochodu i ruszamy.
- Will ?
- Amy ?
- Will !
- No co?
- Czemu żeś powiedział ojcu!?
- A ty czemu mnie wkręciłaś...?
- O boże... Przepraszam...
- No twoje słowo czasu nie zmieni...
- No ale mieszkacie razem?
- Tak... - mówi smutno
- Ej! Spróbuj sie tym cieszyć...
- To ty spróbuj sie cieszyć spotkaniem z ojcem!
- Powiem ci że sie ciesze!
- No to sie przestaniesz cieszyć jak zejdzie do tematu mieszkania...
- Will... powiedzmy mu że ja z tobą mieszkam...
- Jak chcesz ale jak nas nakryje to sama sie tłumaczysz...
- Okey, dzięki jesteś kochany - przytulam go
- Wiem. - uśmiecha się dumnie.
- Will... Ja chce być o 16 z powrotem w domu!
- Okey mała... Jakoś sie urwiemy.
- Powiedzmy mu że do pracy idziemy...
- Tak napewno dobrze zareaguje jak sie dowie że pracujesz ze mną w barze...
- To co mu powiemy?
- Powiemy mu że... że...
- Że?!
- Wymyśli się na miejscu...
- Ja musze z tamtąd wyjść tak żebym o 16 była w domu! Rozumiesz?! i ty mnie zawieziesz !
- Okey nie ma sprawy. Jesteśmy.
- Kurwa. Boje sie troche...
- Nie masz czego... Przecież to nasz ojciec... Wiesz jaki on jest. - hug na pocieszenie i wysiadamy. Wchodzimy do apartamentowca i wjeżdżamy na ostatnie piętro.
- Ale sie dorobił...
- No ojciec zawsze miał żyłkę do interesów a pieniądze łatwo do niego przychodzą... To tu. - Will nacisną dzwonek. O boże to już teraz spotkam sie z nim po 2 latach... Ojciec otworzył drzwi a ja przełknęłam głośno śline.
                                                                                                                        
Rozdział nudny jak cholera, ale jakoś nie mam weny... Przepraszam i obiecam sie poprawić a wy KOMENTUJCIE KOMENTUJCIE KOMENTUJCIE !!! Mimo wszystko mam nadzieje że sie podobało!

No i spóźnione życzonka dla wiewióry !!! ~ HAPPY FUCKIN B-DAY MY DARLING !!! :* <3
 

4 komentarze:

  1. Przeczytałam cały na raz i mega mi sie podoba :)
    Mogłyby być dłuższe :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie że sie podoba ;D Z tą długością to mam problem... za każdym razem sobie postanawiam że będzie dłuższy ale mi nie wychodzi...

      Usuń
  2. Zapraszam na nowy rozdział ;) http://xxlittle-xdiffrent-fckn-gnr.blogspot.com/2013/02/rozdzia-85.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki spam O_O przepraszam!

    Zapraszam na kolejny rozdział ♥ http://xxlittle-xdiffrent-fckn-gnr.blogspot.com/2013/02/rozdzia-88.html

    OdpowiedzUsuń