piątek, 23 listopada 2012

Rozdział 5.

Na początku chciałam przeprosić że ostatnio nie dodałam żadnego odcinka(jeżeli w ogóle ktoś to czyta), ale nadrobie to w weekend. A tu macie taki króciutki na dobranoc, no ale zawsze jest ;D
 ***************************************************
Krzyknęłam i odskoczyłam.Slash wybuchł śmiechem i powiedział tylko 
- Oj Lora, Lora.... ile razy ci mówiłem że masz być grzeczne, hę?? - wziął węża a ja patrzyłam na to z obrzydzeniem. Pocałował Lore wsadził ją do plastikowego pudełka i zamknął pokrwą.
- Tak lepiej - powiedziałam i pocałowałam czule Saula. On odwzajemnił pocałunek. Całowaliśmy sie coraz namiętniej. Podniecenie między nami rosło z chwili na chwile. Slash błądził rękami po moich plecach, rozpiął i zdjął mi stanik. Nie pozostałam mu dłużna, to samo zrobiłam z jego koszulką. Potem zabraliśmy się za spodnie. Położył mnie na łóżku, nie przestając mnie całować. Wszedł we mnie bez uprzedzenia. Jęknęłam, a on stłumiał  wydawane przeze mnie dźwięki pocałunkami. Doszliśmy w ty samym momencie. Kudłacz opadł na łóżko obok mnie i pocałował czule. 
- Kocham cię Saul. - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- Też cie kocham Amy. - pocałował mnie czule i delikatnie. Wtuliłam się w jego tors. Pocałował mnie we włosy. Reszte dnia spędziliśmy w sypialni. Oprócz seksu, graliśmy na gitarach, pieprzylismy sie, Saul próbował mnie przekonać do Lory, pieprzyliśmy się, piliśmy Jacka, pieprzyliśmy sie, graliśmy w jakieś idiotyczne gry w karty no i seksu jednak było najwięcej. Ale było zajebiście. Wieczorem wyszliśmy z sypialni trzymając się za ręce. Kiedy weszliśmy do kuchni wszyscy mieli wielki zaciesz na twarzy. Stradlin powiedział tylko:
- Nimfomani....
- Dobra, spierdalaj, lepszy to ty nie jesteś.. - powiedział slash żartobliwie. 
- Amy!!! Dlaczego jesteś ubrana ?! - wydarł się Axl. Wszyscy sie dziwnie na niego spojrzeli, a ja sobie przypomniałam obietnice, którą mu złożyłam, że będe chodzić w samym staniku przez cały dzień.
- Kurwa, Axl, błagam, nie każ mi robić w zamian nic głupiego... - powiedziałam przerażona tym co może wymyślić Axl.
- Kurwa o co chodzi?! - spytał zdenerwowany Slash
- Nic, nic - pocałowałam go w policzek.
- No jednak o coś! Axl oświecicie może nas wreszcie.?! - zaproponował Adler.
- Nie kurwa! Amy! W zamian.... - zaczął się zastanawiać - w zamian zorganizujesz nam klub w którym zagramy koncert i pozałatwiasz wsystkie formalności. - kurwa, to nie może być trudne.
- Uhuhuh... - powiedzieli inni chórem
- No błagam was co to za problem?? - powiedziałam spokojnie
- No okej to zrób tak żebyśmy zagrali za 2 tygodnie... - dodał Duff
- No problemo ! - powiedziałam, no naprawde Axl mógł się bardziej wysilić. Zostawiliśmy ten temat, prznieśliśmy się z piwem i popcornem (takim do jedzenia) do saloniku, na małym telewizorze Duff puścił jakiś horror. Duff, Axl i Steven siedzieli na sofie i piszczeli jak małe dziewczynki. Stradlin gdzieś zniknął, a my ze Slashem wymienieliśmy się śliną siedząc pod ścianą. Postanowiliśmy się przenieść do sypialni. Byliśmy mocno nakręceni na siebie. Odpuściliśmy sobie pierdoloną gre wstępną. Kiedy tylko weszliśmy do sypialni, Saul przekręcił kluczyk, szybko się rozebraliśmy, Slash agresywnie rzucił mnie na łóżko, mocno mnie całował napierając na moje usta. starałm się równie mocno angażować. Wszedł we mnie bez uprzedzenia, krzyknęłam gardłowo. Slash poruszał się szybko. Doszliśmy w tym samym momencie. Opadł zmęczony obok mnie, pocałował mnie namiętnie, wtuliłam się w jego tors i usnęliśmy.
                                                                                                                            
GUNSOWYCH SNÓW!!!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz