- Dzień dobry, czy mogła bym rozmawiać z kierownikiem?
- To ja, a o co chodzi?
- Pewna, rozpoczynająca swoją działalność grupa rockowa, szuka miejsca gdzie mogła by zagrać koncert. - powiedziałam wprost, patrząc temu gościowi bezpośrednio w oczy.
- Sory, ale ja nie pomagam rozwijać skrzydeł, jakimś gówniarzom, którzy chcą się wybić... - powiedział oschle
- Grają naprawde dobrze - bajerowałam gościa, nie słyszałam dużo jak grają, ale musiałam kombinować - oczywiście połowa zebranej kasy idzie dla klubu...
- Ile?! -przerwał mi niespodziewanie kierownik
- Połowa - powiedziałm
- Kochanie, z takim podejściem, to możemy sie pożegnać... - powiedział chamsko. - ale możemy zorganizować małą imprezke, tylko my we dwoje, u mnie na zapleczu - zaczynał mnie bajerować
- Wal sie gnoju! - krzyknełam i splunęłam mu w twarz. Wyszłam szybko z meliny, i na przeciwko zobaczyłam inny klub, wyglądający znacznie lepiej niż ten. Czekając na zmiane światła, przemyślałam co powiedział nie tak, składając oferte w poprzednim klubie. Zatrzymałam się przed "Roxy". Następnie weszłam pewnym krokiem do środka. Podeszłam do baru, za którym stał chłopak mniej więcej w moim wieku
- Hej, mogłabym rozmawiać z kierownikiem- spytałam
- Co tak bezpośrednio, hę - spytał, popatrzyłam na niego znacząco
- Sory ale nie mam zabardzo czasu.. - powiedziałam
- Spoko. Szefiee, ktoś do ciebie - wydarł się na zaplecze. Do baru podszedł facet w średnim wieku, ale nie tak obskurny jak z tamtego baru.
- Dzień dobry, pani w jakiej sprawie, jeśli chodzi o prace to możemy przyjąć panią odrazu - powiedział z uśmiechem na twarzy
- Właściwie to ja mam do zaoferowania pewną ofertę - powiedziałam niepewnie.
- No więc słucham, usiądźmy moze - powiedział przyjaźnie i przeszliśmy do stolika pod ścianął.
- Prosze mnie od razu nie spławiać. Będe szczera. Zna pan Guns N Roses?? - spytałam, nie wiedziałam czy ta gierka mi sie uda, ale spróbować zawsze można.
- Nie kojarze - poweidzał zamyślony
- Jak to - otworzyłam szeroko oczy - Guns N Roses to grupa rockowa. - facet sie troche zdziwił, al nie zniechęcił.
- Więc o co tak konkretnie chodzi?
- Byłam już w wielu klubach, i wiele z nich jest zainteresowane, tym aby mogli zagrać w danym klubie, ale mnie nie satysfakcjonują niektóre warunki które stawiają. Kiedy zobaczyłam Roxy pomyślałam sobie odrazu. Tak to sie może udać - powiedziałam zastanawiając się czy facet to kupi
- Czyli pani chciała by aby Guns n Roses zagrało u mnie w klubie- spytał
- Tak, dokładnie o to mi chodzi
- Więc może łatwiej będzie nam sie dogadać jak przejdziemy na T, jestem John - powiedział wystawiając dłoń w moją stronę
- Amy - uścisnęłam jego dłoń i się uśmiechnęłam, TAK!! kupił to!!
- Więc jaką stawkę byś postawiła za wejściówke?
- Może 10 $
- Tak myśle że to dobra stawka, z tego co wiem to w tych okolicach nie są tak znani, bo nie mówi się u mnie o nich wogóle, więc nie jest za drogo, a dużo osób będzie chciało wejść, zobaczyć kto to.
- Okej, czyli 10 $ za wejście
- A ile procent byś chcaiła wziąć?
- Może po 50% - powiedziałm, wiedziałam że będe musiała obniżyć stawke po doświadczeniu z poprzedniego klubu
- Hmmm, niekoniecznie proponuję, żebyście wzięli 30% ja też musze mieć gwarancję... - powiedział. zastanowiłam się. w sumie to jak na początkującą grupe to dobra stawka...
- 35% - podniosłam troche stawke
- Dam ci 40% jeśli w wieczór ich koncertu pomożesz Adamowi za barem - zaproponował
- Okej. - powiedziałam pewnie, no bo co w tym trudnego... już pomagałam w barze u ojca, mojego byłego chłopaka w NY....
- Czyli 10$ wejście, z tego wychodzi że od jednej wejściówki bierzesz 4 $ czyli 40 % , plus w wieczór koncertu pracujesz za barem razem z Adamem. Plakaty załatwimy w cenie my. Teraz termin. - powiedział.
- Dziś mamy...
- 5 listopada, wtorek
-Tak, więc może 16 listopada o 20? - zaproponowałam
- Okej, 16 listopada, godzina 20, 40 %, wejściówki 10 $, plakaty, pomoc za barem - zanotował John.
- Dostaniemy jakąś garderobe czy mamy sie przygotować pod tym względem w domu?
- Mhmmm, choć zobaczysz czy to sie nadaje. - przeszliśmy przez drzwi między barem a podestem, który jak się domyśliłam służy za scene. Na końcu korytarza były drzwi.
- Wejdziecie tylnymi drzwiami. A!! I 15 listopada możecie rano przyjść zrobić próbe!! Wejdziecie tymi drzwiami a tu jeśli wam to odpowiada będzei garderoba - otworzył drzwi. Pomieszczenie było duże stało tam 7 biurek po ścianą.
- Super! Przyniesie sie lusterka w piątek i styka.
- Czyli 15 przychodzicie na 10 na próbe. wchodzicie tylnymi drzwiami. rozstawiacie rzeczy w "garderobie" macie 4 godziny na próbe. Potem spieprzacie bo otwieram. No że chyba chcecie zostać jako klienci.
- Dobra . Teraz musze spadać John. Dzięki. Miło się z tobą robi interesy.
- To mi miło Amy. Tylko nei zapomnijcie o tym
- No coś ty - odprowadził mnie do głównej sali. Wychodząc jeszzce raz sie pożegnałam - Na razie John, hej Adam, do zobaczenia.
- Pa.... -zawiesił sie bo nie wiedział jak mam na imie
- Amy - pomogłam mu
- Amy - dokończył.
Wyszłam na gorące ulice LA była już 14. Postanowiłam wrócić do domu. Kiedy weszłam, myślałam że nikogo nie ma, ale keidy weszłam do salonu od razu sie zorientowałam że zrobili próbe. Postanowiłam zajrzeć do nich do garażu. Otworzyłam drzwi. Faktycznie to był garaż. Stała tam perkusja Adlera, wzmacniacze, i inne sprzęty których nie ogarniałam. Motor Slasha, jakieś kartony, śmieci i puste butelki po alkoholach. Jak mnie zobaczyli od razu przestali grać. Adler rzucił pałeczki i podbiegł do mnie przytulił mnie
- Jak dobrz że nic ci nie jest - powiedział odrywając się ode mnie
- A poza tym wszyscy zdrowi - popatrzyła po ich twarzach. Slash do mnie podszedł i pocałował mnie.
- No wiesz, martwiliśmy się o ciebie... - objął mnie w tali
- Robiąc próbe... ?- spytałam bo coś im nie wierzyłam
- No wiesz my tak odreagowujemy - tłumaczył Duff - musieliśmy to przemyśleć grając, rozumiesz - powiedział z uśmiechem
- Dobra, dobra już sie nie tłumaczcie...
- No właśnie lepiej powiedz gdzie ty byłaś - powiedział Axl - z iloma już zdradziłaś naszego biednego Sauliego - powiedział z ironią w głosie i cwaniackim uśmiechem na twarzy
- Załatwiłam wam koncert idioci!!!- Zaczeli sie wydzierać rzucili sie na mnie. zaczeli mnie obściskiwać, chciałam ich nabrać więc z kaminnym wyrazem twarzy odepchnęłam ich i powiedziałm
- SOry to miał być żart, nie wiedziałm że tak wam na tym zależy...
- Kurwa!!! Ale wiesz że i tak to masz załatwić - powiedział Axl a i nni posmutnieli
- Dobra barany!! Macie ten koncert załatwiony!! Ale was łatwo nabrać!!!
Slash mnie podniósł i zaczął namiętnie całować
- Jesteś niesamowita wiesz - odwzajemniłam się pocałunkiem
- No potwierdzam - powiedział Izzy
- Dokładnie - dodatkowo potwierdził Stradlin
- Zajebiście - spuentował Duff z uśmiechem na twarzy
- Nie wierze że ci sie udało to załatwić tak szybko - jedyny nie zadowolony - podaj szczegóły
- 16 listopada, godzina 20, gracie w Roxy. 15 o 10 rano macie próbe. Przysługuje wam garderoba. próbe kończycie o 14 najpóźniej. Ja wam dobieram ciuchy i nie ma że boli.
- No dobra przekonałaś mnie!! Idziemy to oblać!! - powiedział Axl, tą drugą część zdania z jeszcze większym uśmiechem na twarzy
Macie tu ROXY w L.A. :D

"- No potwierdzam - powiedział Izzy
OdpowiedzUsuń- Dokładnie - dodatkowo potwierdził Stradlin "
Tu mi się coś nie zgadza :) taki bały błąd - chyba ,że nie rozumiem jakiegoś sensu :)
+ bardzo mi się podoba , czytam dalej :)