niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 21.

Ruszyłyśmy w strone galeri handlowej.
- Amy, właściwie co cie natchnęło na zakupy... zawsze mi sie wydawało ze nie przepadasz za tym?
- No niby tak, ale jakoś tak mnie wzięło...
- Ostatnio chodzisz jakaś przygnębiona - zaczęła Emma
- Smutna - dodała Claire
- Zamyślona - podsumowała Alice
- Nie wiem... mam jakieś gorsze dni.
- Coś nie tak pomiędzy tobą a Saulem - spytala wprost Emma
- Nie, wszystko jak najbardziej ok.
- No to w czym problem?
- Przecież wiesz że nam mozesz powiedzieć wszystko.- zaczęłam sie zastanawiać co im powiedzieć.
- Wiecie że uciekłam z domu...?
- No tak
- No i matka została z wszystkim zupełnie sama... Tak z dnia na dzień.. Zaczęłam sie zastanawiać jak ja bym zareagowała... no i mi jakos tak smutno
- Ale chcesz wrócić do domu?
- Nie, raczej nie...
- Raczej czy napewno?
- W najbliższym czasie napewno nie.
- Powiedziała bys nam gdybyś chciał wrócić, co nie?
- Oczywiście że tak - doszłyśmy do centrum - wiecie... Właściwie to myślałam żeby kupić chłopakom jakies fajne ubrania na ten ich koncert w Roxy, no i na jutrzejszy założą to samo..
- Noo dobry pomysł!
- To jak robimy?
- No nie wiem moze każda szuka czegoś dla swojego mężczyzny i dla siebie, no i Alice pomoże mi coś znaleźć dla Izzyiego, a wy poszukajcie czegoś dla Duffa. Ok.?
- Ok. Kiedy sie spotykamy?
- Za 3 godziny tutaj?
- Ok.
Ja i Alice poszłysmy w jedna a Emma i Claire w drugą.
- Alice?
- Co?
- Czemu Will nie chce żebyście razem mieszkali.?
- Nie wiem...
- No ale mowiłaś ze z nim o tym gadałaś?
- No bo gadałam
- No i co ci powiedział.? - wchodzimy właśnie do jakiegoś sklepu i zaczynamy przeglądać ubrania.
- O boze zobacz to! Jaka piękna! - zmienia temat dziewczyna i pokazuje mi śliczną sukienkę. Czarna, bez ramiączek. Na lini nad biustem wykończona miedzianymi kwadratowymi ćwiekami. Z tyłu ma miedziany zamek.
- Ale zajebista! Pewnie nie mamy kasy na tą kiecke... - odpowiadam dziewczynie
- Idiotko popatrz na kartke nad stojakiem! - patrze przecena 50%
- O ja pierdole!
- Mamy problem...
- Jaki?
- Pojedyńcze sztuki...
- Kurwa no dobra... to bierz ją do przymierzalni, a ja poszukam tu jeszcze czegoś. - przeglądam rzeczy na wieszaku i nagle widze identyczną sukienkę biore, patrze, mój rozmiar. Ide do przymierzalni.
- Alice?
- Tak? -odzywa sie dziewczyna z ostatniej kabiny
- Mam drugą identyczną
- No to zajebiscie! - wchodze do kabiny obok i sie szybko przebieram. Wychodzimy w tym samym momencie
- Bosko!
- Genialnie! Kupujemy jak rozumiem?
- No jasne. - wchodzimy do kabin i sei szybko przebieramy spowrotem. Idziemy do kasy i płacimy.
- To teraz coś dla chłopaków?
- No przydało by sie...
- A wiesz mniej więcej co chcemy im kupić?
- No ja myślałam nad skórzanymi spodniami dla Saula, bo te ma już zniszczone...
- No a dla Izzyiego?
- Nie wiem... kurwa...
- Czarne rurki, czarna kamizelka, jakiś biały top, albo bez topu... i  potargane włosy?
- No.. dobrze to wymyślilaś! - weszłyśmy do 2 sklepów. Znalazłyśmy czego szukałyśmy. Alice kupiła rzeczy dla Stradlina, a ja dla Saula, kupiłam mu nowe kowbojki i spodnie, do tego założy swoją skórzaną kamizelke na gołą klate i będzie zajebiście! Przypadkiem spotkałyśmy sie przy fontannie przed umówionym czasem.
- Wszystko kupiłyście?
- Tak.
- A wy?
- Też
- MAcie coś dla siebie?
- Tak, no i dla chłopaków też coś mamy...
- Pokażecie?
- Nie! umówmy sie że to będzie niespodzianka!
- I to jak my sie ubieramy też!
- I jak każdy z chłopaków będzie wyglądał, tez pozostaje tajemnią! 
- Dobra - uśmiechnęłyśmy sie do siebie tajemniczo.
- Idziemy coś zjeść? Umieram z głodu... - zaproponowała Emma
- Dobra?
- To gdzie tu coś można zjeść?
- Chodźmy do tej knajpy. - weszłysmy do jakiejś restauracyjki, zamówiłyśmy dania i gadałysmy. Kiedy kelnerka przyniosła nasze zamówienia, każda zajęła się własnym talerzem. Kiedy skończyłyśmy jesć zamówiłysmy sobie jeszcze herbate. Nagle poczułam odruch wymiotny. KURWA! Znowu to samo... Zakryłam usta dłonią wstałam od stołu i pobiegłam do toalety, na szczęście była dobrze oznaczona.Dziewczyny patrzyły na mnie z przerażeniem.
- Amy! - krzyknęła za mną Emma. Ja wbiegłam do toalety, otworzyłam, pierwszą lepszą kabine i zwróciłam cały obiad.
- Amy. Co sie dzieje? - Emma jest już przy mnie w toalecie. Ja wstaje spuszczam wode i opieram sie o ściankę w kabinie.
- Co sie dzieje?
- Źle sie poczułam...
- Ale teraz już lepiej?
- Tak... tylko...
- Tylko?!
- Tylko dziś to już 2 raz...
- Co?! - powiedziała... jakby, pretensjonalnie
- To co słyszałaś...- powiedziałam oschle
- A wcześniej ci sie zdarzało?
- No przed wczoraj czy kiedyś tam sie porzygał
- Amy, przepraszam że spytam wprost... Pękła wam gumka, nie wzięłaś tabletki przed, albo po... ?
- Nie... nie jestem w ciąży... chyba... - powiedziałam i wypłukałam usta wodą.
- Amy..?
- Tak?
- Martwie sie o ciebie... - przytuliła mnie
- To miłe.
- Chcesz iśc do lekarza?
- Ale z tobą...
- Jasne, to ja cie moge umówić do mojej pani ginekolog, jest dobra...
- Jeśli możesz...
- No dobra... Co powiesz dziewczynom?
- ze coś chyba zjadłam...
- Ok. To twoja sprawa...
- No jeśli nic nie jest pewne to nie bede mówic... Poza tym nie chce być w ciązy...
- No rozumiem cie... Wracamy?
- Dobra. - wróciłyśmy dopiłyśmy herbate, zapłaciłyśmy. Wzięłyśmy wszystkie nasze torby i wyszłyśmy przed budynek. Złapałyśmy taksówke. Wyszło że musimy jechać w dwóch różnych. Ja pojechałam z Alice.
- Alice?
- Tak?
- Nie odpowiedziałaś mi do tej pory na pytani. Czemu Will nie chce z tobą mieszkać?
- Wiesz ile mam lat?
- Nie
-No więc mam 17 lat. Zaczęłam 2 klase liceum. Will ciągle ględzi o tym ze nie chce mieć problemów z glinami jeśli zgłosze że mnie gwałci czy coś w tym stylu... mam wrażenie że on mnie nie kocha... i dla tego nie chce ze mną mieszkać... No wiesz niby go rozumiem... ale jesteśmy razem już jakiś czas i mógłby mi zaufać... Jego wymówką jest to że nie jestem pełnoletnia...
- Chodzisz do szkoły?
- No jak widać to nie za często sie tam pojawiam...
- A co na to rodzice?
- Matka bierze narkotyki, wiecznie nie ogarnięta a do tego alkocholiczka, praktycznie cały czas przesiaduje u swojego kochanka, tylko czasem pokazuje sie w domu... ojciec zostawil nas jak miałam rok i go od tamtej pory nie widziałam
- Przykro mi
- No mi czasem też. - przytuliłam dziewczyne. Akurat dojechałyśmy pod dom. Wysiadłyśmy z pojazdu. Słyszymy dźwięki muzyki. Mam nadzieje ze robią próbę. Patrzymy wszystkie po sobie i wchodzimy do domu.
                                                                                                                          

Przeprazsam że krótkie dodaje, ale mama mnie zamęczy... Zrób to, zrób tamto, posprzątaj, ugotuj..jak to przed świętami... Postaram sie dodawać dluższe odcinki, ale nie wiem co z tego wyjdzie... Komentujcie!Komentujcie!Komentujcie!!! I zapraszam na drugiego bloga www.myownstorywithgnr.blogspot.com

 

4 komentarze:

  1. Hahah, kurwa ale jestem ciekawa czy Amy jest w ciąży xD czekam na następny :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do ciąży nic nie wiem :X Następny postaram sie dodać jutro ^^

      Usuń
  2. NIEEE!!! ona nie może być w ciąży błagam ona jest za młoda! Ogólnie zajebisty rozdział i w ogóle fajny pomysł z tymi prezentami :) Czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do ciąży do nie moge nic powiedzieć :X Ciesze sie że sie podoba :* Następny postaram sie dodać jutro ^^

      Usuń