poniedziałek, 19 listopada 2012

Rozdział 2.

Ułożyłam sie wygodnie w fotelu, tak abym była odwrócona w strone chłopaków. Samolot wystartował. Przyglądałam się uważnie Izziemu, zauważył to. Kiedy wciągną połowe działki, oderwał się od stolika.
- Ktoś chce? - spytał patrząc nam po twarzach. - Axl? - a więc tak sie nazywał rudy, ale Axl odmówił- Może ty masz ochote laleczko, tak właściwie jak masz na imie?
- Amy, i nie dzięki.
- Nie to nie - mruknął pod nosem i wrócił do swojego zajęcia.
- Właściwie to w jakim celu lecicie do L.A.? - skierowałam to pytanie do całej piątki
- Właściwie to lecimy do domu - odpowiedział popcorn
- O - zdziwiłam się
- To jeśli moge spytać w jakim celu byliście N.Y?
- W sumie, to... tak jakby... na wycieczce - odpowiedział Duff, tajemniczo sie uśmiechając
-  Tak jakby?
- No bo to była wycieczka do takiego jednego klubu... - powiedział Slash lekko sie uśmiechając - nasz kumpel ma taki ekskluzywny klub w N.Y. no i poprostu wiedzieliśmy że nas wprowadzi więc wybraliśmu sie tam na 3 dni...
- Spoko - odpowiedziałam uśmiechając się lekko
- A co ciebie sprowadza do L.A.? - spytał Slash
- Ja tak jakby sie przeprowadzam... - odpowiedziałam zakłopotana, bo nie wiedziałam jak mam to ująć
- Tak jakby? Sama?  - spytał Duff
- No mieszkałam w Chicago, potem moi rodzice sie rozwiedli, ja wyjechałam z mamą do N.Y., a tata do L.A. no i nie dogaduje sie z matką, więc sie przeprowadzam do ojca. - odpowiedzialam
- Aha - podsumował Slash
- No także ten, czym sie zajmujecie -spytałam zmieszana
- No jak to czym? Nie znasz nas kotku? - spytał Axl, a ja próbowałam skojarzyć szybko ich twarze, ale nie przypominali mi nikogo - To my, wspaniałe, jedyne w swoim rodzaju - Guns N' Roses -wydarł sie rudy
Nic mi to nie mówiło a chyba powinno...
- Nie kojarze - odpowiedziałam smutna
- No w sumie to nic dziwnego, ale jeszcze usłyszysz o naszym legendarnym zespole rockowym - odpowiedział Slash
Uśmiechnełam sie do niego. To wiele wyjaśniało, że o nic o nich nie słyszałam, no bo przecierz kocham rocka...
- Izzy? -spytałam niepewnie bo nie byłam pewna czy dobrze zapamiętałam jego imie, ale odwrócił sie w moją strone, więc sie uspokoiłam - masz coś na stanie?
Spojrzał na mnie niepewnie ale wyciągną woreczek i mi go podał bez słowa. Wszyscy mi sie przyglądali uwarznie, a ja szybko i z wprawą wciągnęłam całą działkę, nie był to już mój pierwszy raz...
- Uuuu -krzyknęli chorem
- Koleżanka wprawiona jak widze - powiedział i spojrzał na mnie z szeroko otwartymi oczami Slash
Uśmiechnęłam sie i wyciągnęłam z torby piersiówke. Tak wiem że to może dziwne u dziewczyny w wieku 19, no dobra 18 lat...
- Nie przesadzasz? - spytał zdziwiony Steven
- Ale że z czym? - spytałam głupio
- Dobra, dobra to sie przynajmniej podziel! - krzykną Duff i wskoczył do Slasha na kolana.
- No to Duff sobie znalazł partnerke do picia - spuentował Popcorn i przesiadł sie na jego miejsce.
- Spierdalaj - krzykną Slash i zwalił go z kolan. Blondasek usiadł na miejscu popcorna i wziął dużego łyka, potem podał Slashowi, który zrobił to samo, kiedy piersiówka doszła do mnie, wypiłam do końca to co w niej zostało. W tym samym momencie podeszła do nas stewardessa.
- Prosze to schować, albo będe musiała to pani zabrać. - powiedziała oburzona
- Dobra, dobra, i tak nic już nie zostało - powiedziałam i schowałam piersiówke. Stewardessa odeszła z oburzoną miną. Potem szybko odleciałam i przespałam reszte lotu. Slash mnie obudził
- Wstawaj jesteśmy na miejscu! - krzyknął z radością.
- Oh, już zebrałam swoje manatki, i wyszliśmy wszyscy razem. Szliśmy przez lotnisko. Ludzie sie na nas dziwnie gapili, ale nie przeszkadzało  mi to. Moze tak sie gapili dlatego, że Axl sie wydzierał na cały głos:
- You know where you are?!!!! You are in the jungle, baby!!!! - Szliśmy i sie śmialiśmy, Slash cały czas obok mnie, ale podobało mi sie to.  Pomógł mi z walizkami i razem wyszliśmy przed lotnisko.
- No to chyba sie już nie zobaczymy. - powiedział smutny Slash, ja tez sobie zdałam z tego sprawe, i sie zesmuciłam. - Kiedy ojciec po ciebie przyjedzie?
- Właściwie to powinien już być - spojrzałam na zegarek w telefonie, była 12:30, - A wy na kogo czekacie?
- Na limuzyne złotko - powiedział Axl. Wykręciłam numer do ojca, odebrał  po pierwszym sygnale.
- No co tam kochanie?
- Gdzie jesteś??! - spytałam pretensjonalnym tonem
- Na wyjeździe służbowym, wracam  za tydzień, a co? - spytał zdziwiony
- No w sumie to sie nie dziwie że nie pamiętasz naszej rozmowy, bo byłeś dość mocno wstawiony!!! Więc ci to grzecznie powtórze. Przeprowadzam sie do ciebie...
- O to super kiedy? Mama sie zgodziła? - spytał uradowany, bo nie zrozumiał chyba dokładnie wszystkiego
- Stoje na lotnisku w L.A. i czekam na ciebie, a ty jesteś na wyjeździe... zajebiście  - krzyknęłam do słuchawki. Chłopcy sie zaczeli śmiać.
 - Kotku idź to jakiegoś hotelu ja ci opłace noclegi. -powiedział lekko zmartwiony
- Pierdol sie! - krzyknełam i rozłączyłam sie
 - Co sie śmiejecie?! -spytałam wkurwiona
- Z tego co zrozumiałem, zostałaś bez domu mała. - powiedział Axl
- Oh, no trudno będziemy cie musieli zabrać ze sobą - powiedział z ironią w głosie Slash i mnie przytulił - czyli sie tak szybko nie rozejdziemy, fajnie - odwzajemniłam uścisk. potem to samo zrobił popcorn i duff. Nie zauważyłam że podjechała czarna, dość obskurna limuzyna, i że Axl i Izzy sie już do niej wpakowali. Nie chciałam iść do hotelu w kompletnie nie znanym mi mieście, więc postanowiłam że jeśli nie spodoba mi sie z gunsami to w ostateczności pójde do jakiegoś hotelu. Pierwszy wsiadł Steven, za nim Duff, Slash przepuścił mnie w drzwiach i wsiadł ostatni, za mną. W środku pojazd wyglądał całkiem przyzwoicie. Po drodze sączyliśmy tanie wino - Nightraina . Kiedy dojechaliśmy, wszyscy byliśmy troche wstawieni. Weszliśmy do ich domu. Spodziewłam się czegoś bardziej... WOW... po podróży limuzyną, no ale cóż, dom to dom.... Nie był duży, ale za to śmieci było mnóstwo.
- Więc sprawa wyglada tak, kotku - zaczął Axl - jak zdążyłaś się zorientować, dużo miejsca to tu nie ma. Każdy z nas ma swoją sypialnie, ale nie mamy więcej niż 5 pokoi więc wybierasz, z którym z nas śpisz. - po wypowiedzeniu tych słów, był pewny że mnie zaliczy, i na jego twarzy pojawił się uśmiech cwaniaczka.
- Dobra to ide ze Slashem - powiedziałam, zatoczyłam sie i podeszłam do niego biorąc go pod ręke. Na trzeźwo bym sie nie zgodziła aby spać z którym kolwiek z nich, ale wszyscy byliśmy uchlani w cztery dupy. Axlowi troche mina zrzędła.
- Zapraszam do mojego królestwa kochana - powiedział z dumą i zaczeliśmy sie wszyscy rozchodzić. W jego pokoju było mnóstwo gitar. wziełam jedną i zaczełam coś brzdękać.
- A więc grasz... ? -spytał głupio
- Troche, od roku  - odpowiedziałam
- Ale uważaj kochanie, charlotte jest delikatna - powiedział zabierając mi gitare i podając mi Jacka Danielsa. wysączyłam ponad połowe butelki.
- Nie podzielisz sie? - spytał urażony Slash
- Oh, sorki - powiedziałam i podałam mu butelke. Szybko wypił do końca zawartość i rzucił butelke gdzieś w kąt. Zbliżył się do mnie, odgarnęłam mu loki z twarzy i w tedy zobaczyłam jakie piękne ma oczy. Były  ciemne. On też odgarnął mi włosy z twarzy. Nasze usta sie spotkały. Na początku pocałował mnie nie pewnie. Nie wiedział na ile moze sobie pozwolić, ale następne pocałunki były coraz gorętsze. Chwycił mnie za uda podniósł i przycisnął do ściany. Całował moją szyje. Szybko zdjęłam bluzkę i odwzajemniłam pocałunki. W czasie gdy zaczełam rozpinać mu koszule, zdjął mi biustonosz. Przeniósł mnie na łóżko, położył mnie, i usiadł na mnie okrakiem. zaczął całować moją szyję, obojczyki i schodził coraz niżej. kiedy dotarł do spodni, zdją mi je szybko razem z majtkami, i to samo zrobił ze sobą. Rozchyliłam nogi. Wrócił do mojej twarzy i zaczą mnie całować przygryzając moją dolną wargę. Potem wszedł we mnie. Raz posuwał mnie szybciej, raz wolniej. Było mi dobrze, jemu raczej też. Kiedy oboje doszliśmy. Wyszedł ze mnie i pocałował mnie namiętnie w usta kładąc sie obok mnie. Przekręciłam się na bok aby widzieć jego twarz. I w tej chwili pomyślałam kompletnie jak nie ja:
- Boże nie moge go stracić! Ja go kocham!- Pocałowałam go jeszcze raz i usnęliśmy
                                                                                                                                            
No to jest następny odcinek. Wiem że nie jest to cudo, i za długi też raczej nie jest ale i tak mam nadziej że sie spodoba. Komentujcie ;)

3 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. miło mi to słyszeć ;) Twój też jest zajebisty ! ;D

      Usuń
  2. OMG hahahaaha przepraszam, ale strasznie mnie rozśmieszyło to "wszedł...blablabla...wyszedł" xD a tak poza tym to scena erotyczna niezła!
    No i jeszcze jest parę literówek, np. "w tedy", Szatanu mnie nauczyła i teraz wszystkich się czepiam noo :< piszemy "wtedy". Aaa i nie mogę zrozumieć tego, jak można powiedzieć do ojca "Pierdol się"? O.o to takie...nienaturalne i moim zdaniem zbyt wulgarne

    OdpowiedzUsuń