- Swoje rzeczy możesz włożyć do szafy, skoro już razem mieszkamy. - powiedział kudłacz i wpił się w moje usta.
- No ale moze nie teraz, bo tak mi sie zdaje że nie mamy za dużo czasu. - odpowiedziałam
- No to może... -zaproponował i podniósł mnie tak abym objeła go nogami wokół pasa i zaczał mnie całować po szyi.
- Na to sie chyba znajdzie troche czasu. - teraz to ja zaczęłam całować go namiętnie. Kudłacz nie bawił się w żadną gre wstępną, tylko rzucił mnie na łóżko i szybko zdjął koszule, ja zrobiłam to samo ze swoją bluzką i stanikiem. Kudłacz zdjął spodnie, ja spódnice. Saul usiadł na mnie okrakiem i zaczął się bawić moimi piersiami, walcząc ze stwardniałymi od podniecenia sutkami. Następnie zszedł niżej i zdjął mi majtki. Całował wewnętrzną stronę zgięcia kolan, póżniej ud, przesuwał się w kierunku mojej kobiecości. Dotyknął ją delikatnie wragami, przesunął usta na brzuch, całował go, pieścił językiem okolice pępka. Moje ciało wykrzywiało się z rozkoszy. Z powrotem zszedł niżej.Przejechał językiem po mojej łechtaczce po czym niespodziewnie wszedł we mnie mocno. Jęknęłam gardłowo. Kudłacz ruszał mocno biodrami w przód i tył. W końcu poczułam jak jego sperma wypełnia moje wnętrze. Doszłam w tym samym momencie. Kudłacz opadł obok mnie zdyszany, ja równie zmęczona gapiłam się w sufit. W końcu z moich zamyśleń wyrwał mnie pocałunek kudłacza.
- Kocham cię maleńka - powiedział czule
- Też cię kocham Saulie... -powiedziałam zamyślana
- Amy, co sie dzieje? -spytał na poważnie
- Nic - powiedziałam, po czym wstałam i jakby nic przed chwilą nie zaszło zaczęłam się ubierać. Założyłam bieliznę, shorty i luźną koszulkę. Związałam szybko włosy w byle jakiego koka. Kudłacz obserwował dokładnie każdy mój ruch.
- Ubieraj się Saul - powiedziałam, a on zdziwiony wstał i szybko sie ubrał. Po czym do mnie podszedł i pocałował mnie czule.
- Amy widze ze coś jest nie tak. -powiedział zmartwiony
- Saul, pogadamy później - powiedziałam i pociągnęłam go za ręke wychodząc z pokoju. Kudłacz był mocno zdziwiony, ale i zmartwiony, ale nie protestował i nic nie mówił. Wszyscy już na nas czekali.
- No nareszcie. -powiedział Izzy
- Co się stało że jesteś taka smutna? -spytała Claire
- Widocznie nasz kochany Slash juz nie jest taki dobry w łózku - powiedział szyderczo Axl, a wszyscy się zaśmiali
- Spierdalaj Rose - powiedział ostro Slash
- Dobra, dobra... jak jedziemy? - Emma przerwała śmiechy.
- Ja pojade ze Slashem na motorze - powiedziałam
- A my wszyscy pojedziemy samochodem popcorna - powiedziała Emma, wyszliśmy, po dordze zabrałam moją skóre. Jechaliśmy 20 minut. Dojechaliśmy duzo wcześniej niż inni. Zeszliśmy z motoru i zdjęliśmy kaski.
- Amy błagam cię powiedz co się dzieje? - powiedział błagalnym tonem Slash
- Slash...- zaczęłam niepewnie - wydaje mi sie że chcesz być ze mną tylko dla sexu - powiedziałam, a on zrobił mine w stylu serio?! - znamy sie od niecałych 2 tygodni, ja sie pierwszy raz na poważnie zakochałam Slash, ale wydaje mi sie że bez wzajemności. Nie ma dnia kiedy byśmy sie nie pieprzyli, i mam wrażenie że jesteś ze mną tylko dla tego że chcesz sie ze mną pieprzyć.
- Kurwa, Amy, przestań pierdolić głupoty. Kocham cie rozumiesz. Żadna z dziewczyn z którymi chodziłem nie była taka jak ty i do żadnej z nich tak naprawde nic nie czułem... Kurwa Amy ja sie naprawde zakochałem rozumiesz... Ja pierdole nie umiem mówić o uczuciach. Kocham cie, prosze cie zrozum to i uwierz. Chce mieć z tobą dzieci i być z tobą aż do śmierci. Kocham cie Amy błagam i nie pierdol więcej takich głupot, ze jestem z tobą tylko dla seksu i że cie nie kocham. - powiedział szybko i pocałował mnie namiętnie. Od razu mi sie zrobiło lepiej po tym co powiedział.
- Dobra skończcie już tak bezczelnie sie lizać na srodku chodnika - powiedziała Emma. Oderwaliśmy się od siebie.
- Kiedy przyjechaliście? - spytałam głupio
- Przed chwilą, idziemy do Duffa? - spytał Izzy
- Idziemy - powiedział Slash, objął mnie ramieniem, a ja sie w niego wtuliłam i poszliśmy wszyscy razem do szpitala. Wjechaliśmy na góre windą i wszyscy weszliśmy do sali Duffa. Ten spał. Pokazałam wszystkim żeby byli cicho. Stanęliśmy wszyscy wokół jego łóżka i na palcach odliczyłam do trzech, po czym wszyscy na raz krzyknęliśmy. Duff się gwałtownie obudził wystraszony a kiedy nas zobaczył pochylających sie nad nim jeszcze bardziej sie przeraził, ale tylko na chwile, bo ogarną kim jesteśmy.
- Kurwa, myślałem że na zawał padne. Pojebańce - skwitował i zrobił obrażoną minę
- No siema stary jak tam u cb.? - powiedział ironicznie Izzy. Po czym wszyscy sie z nim przywitaliśmy.
- Chce juz wjść z tego wariatkowa. Czy to nie jest przypadnkiem szpital dla psychicznie chorych?
- Sory stary, ale nie poszedł byś z własnej woli, i... - zaczął Slash
- I niestety zostaniesz tu na co najmniej rok - dokończyłam poważnym głosem
- Co kurwa - powiedział zdziwiony i rozkojażony
- To co słyszałeś świrze... -skwitował Axl
- Dobra pierdolcie sie wszyscy... Dobrze wiem gdzie jestem... - powiedział.
- To po co sie pytasz idioto - powiedział Rose
- Dobra, dobra ale przez chwile sie nabrałeś - powiedziała Emma
- Przez chwile- powiedział Duff. Chce już stąd wyjść. Dzisiaj!
- Jednego dnia jeszcze nie wytrzymasz??!
- Błagam... żarcia sie nie da do ust włożyć, nie ma do kogo sie odezwać, nie możne palić ani pić...
- W domu i tak byś nie mógł pić..
- Pierdolić to... No i jedyne co mnie utrzymuje przy życiu to gorąca pani doktor...
- Oooo - powiedzieliśmy wszycy chórem
- Jak sie nazywa? - spytał Axl i popatrzył na reszte chłopaków
- doktor Megan Reed -powiedział zamyślony Duff, a wszyscy chłopcy nagle wybiegli z sali, a dziewczyny zaczęły się śmiać
- Kurwa im to nic powiedzieć nie można... ja pierdole - skwitował załamany
- Dobra Duffie nie martw się pani Megan i tak nie przestanie cie kochać... W końcu pewnie nie ma nikogo innego kto mógł by ją tak podniecić jak ty- powiedziała Emma na co wybuchłyśmy śmiechem
- Kurwa wy też sie uwzięłyście!! Pierdole was wszystkich - powiedział obrażony.W tym momencie do sali przyszli uśmiechnięci od ucha do ucha chłopcy.
- No niezła ta pani doktor... to często obciąga ci chuja... znaczy robi zastrzyki ??? - powiedział Axl na co wszyscy wybuchli śmiechem. W tym momencie do sali weszła doktorka. Młoda ładna dziewczyna.
- No Duff, twoja prośba zostaje spełniona, mozesz dziś wyjść do domu. - powiedziała z uśmiechem na twarzy i zaczęła coś wypisywać coś na kartce.
- Masz jej numer?- spytał Slash szeptem, a Duff pokiwał przecząco głową
- Słuchaj Megan... sprawa wygląda tak... Duff to skromny facet, ale jak go lepiej poznasz to jest naprawde świetnym gościem, więc moze dasz mu swój numer.? -powiedział Slash
- Wyręczasz kolegę jak widze?- powiedziała
- Jak już mówiłem Duff jest skromny...
- Nie wydaje mi sie - powiedziała i uśmiechnęła się podając Duffowi kartke i puściła mu oczko, chyba tylko ja to zauważyłam. Megan wyszła z sali.
- No to zajebiście stary wracamy do domu. Zbieraj się. - Duff wstał o dziwo juz ubrany. założył buty wziął torbę z rzeczami, wypis ze szpitala i wyszliśmy. Ja ze Slashem wsiedliśmy na motor, a wszyscy inni wpakowali sie do auta. Na szczęście samochód Stevena miał 3 siedzenia z przodu i 3 z tyłu, bo inaczej któs z nas musiałby zapierdalać na piechotę. Gdy dojechaliśmy do domu była 15.
-Może pojedziemy coś zjeść - powiedziałam zdejmując kask.
- Dobry pomysł. To zaczekajmy aż reszta przyjedzie i zdecydujemy gdzie jedziemy. - powiedział Slash i usiadł na krawężniku, a ja usiadłam obok niego. Objął mnie ramieniem i przytulił. Czekaliśmy na reszte 10 minut. Wreszcie przyjechali.
- Jedziemy coś zjeść? -spytałam
- Dobra to może tam gdzie ostatnio? - zaproponował Steven, a reszta (oprócz Axla, Emmy i Duffa) pokiwała głowami potwierdzająco. Ruszyliśmy do tej knajpki co ostatnio. Weszliśmy, wzięliśmy menu z szafki przy wejściu i zajęliśmy duży stolik przy ścianie. Kelnerka po chwili do nas podeszła
- Coś poda... O matko to wy jesteście Guns N Roses!!- wydarła się
- Tak i chcemy w spokoju zjeść - powiedział Axl.
- O boze, o boże... Podpiszecie mi sie........ na tym -powiedziała po chwili zastanowienia zdejmując fartuch i podając go do Slasha wraz z markerem, jako ze ten siedział przy brzegu
- Tak, ale sie tak nie drzyj - powiedział Slash, dziewczyna była naprawde irytująca
- Kurwa nie wierzez że was widze!!
- No ja też nie wierze że cie widze tylko mnie to jakoś tak bardzo nie cieszy - powiedział Duff podając fartuch z markerem do Axla. Kelnerka nie przestwała trajkotać.
- Ide na wasz koncert do Roxy, podobno zostało już nie dużo wejściówek, o boże ale jesteście zajebiści...
- Dobra zamknij morde. Na imie masz..? - spytał poirytowany Axl. To on teraz miał się podpisać, już jako ostatni z zespołu.
- Mary, o ja pierdole będe mieć wasze autografy, o ja pierdole kocham was jesteście zajebiści... - Axl był mocno wkurzony, bo kelnerka darła sie na całą knajpe, na szczęscie nie było tu wielu osób. Rudzielec podał fartuch dziewczynie a ta zaczęła czytać to co jej napisał Axl
- Dla uroczej kelnerki, która nie umie zamknąć swojej pierdolonej wytapetowanej mordy choćby na chwile. Faxl Srose. Nie podniecaj sie tak następnym razem. A tak właściwei nie będzie następnego razu... więc pierdol sie dziwko bo właśnie straciłaś swoją prace i nikt ci nie uwierzy że nas spotkałaś. - przeczytała i z każdym słowem mówiła coraz smutniejszym głosem.
- Poproś kierownika - powiedział Axl
- Pierdol się, nigdy was nie lubiłam - powiedziała oburzona i odeszła od stolika
- No nieźle Rose - powiedział Slash i przybili sobie piątki
- Co robimy? -spytałam śmiejąc sie
- Czekamy na kierownika - odpowiedział spokojnie Axl. Po chwili podszedł do nas facet w średnim wieku
- Witam szanownych Guns N Roses - powiedział,ale nie złośliwie
- No dzień dobry dzień dobry, słuchaj pan jest taka sprawa, że twoja kelnereczka nie umie nas traktować jak zwykłych klientów... - zaczął Axl
- Tak, tak właściwie to ona juz tu nie pracuje... - powiedział - Co podać?
- 8 porcji frytek i 2 duże kurczaki z rozna - powiedział Slash
- Zamówienie będzie gotowe za 15 minut. Podać cos do picia?
- Tak więc ja poprosze Jacka Danielsa..... - zaczął Duff
- Duff tobie nie wolno... - powiedziałam
- Kurwa to sok pomarańczowy - powiedział smutny, a reszta chłopaków sie zaśmiała
- No i dziś wyjątkowo poprosimy 8 porcjii soku pomarańczowego - powiedziałam, patrząc jak chłopcy przestają się śmiać. Kelner odszedł. - Słuchajcie, nie możemy cały czas pić Jacka... Dziś pijemy sok pomarańczowy... - powiedziałam. Dziewczynom to nie przeszkadzało, ale chłopcy pokiwali smutni głowami na znak ze rozumieją.
- Slash i tak byś nie mógł pić bo prowadzisz
- Ale 1 butelka nic nie znaczy - powiedział smutny
- Nie kłóć sie ze mną, dziś pijemy sok pomarańczowy. - powiedziałam i pocałowałam go namiętnie. Po 15 minutach, kierownik przyniósł jedzenie. Zjedlismy w 10 minut. Wstaliśmy od stolika i rzucilśmy kase na stół. Już chcieliśmy wychodzić ale kierownik nas zatrzymał.
- Słuchajcie w centrum mam własny klub, może chcielibyście tam pojutrze zagrać? - spytał niepewnie
- No jasne! - powiedział Axl poprzednio patrząc na chłopaków którzy uradowani kiwali głowami na znak ze chcą
- No to tu macie adres - powiedział facet notując coś na kartce - i mój numer. Jestem Eric Crane.
- Okej. No to ile zarobimy?
- Zazwyczaj jak organizujemy koncert to robie wejściówki po 20$. - powiedział
- No to pasuje, ale ile z tego my dostaniemy?
- 35%? - spytał niepewnie
- Stary jeżeli nie powiesz czegoś w stylu 60% to nie mamy o czym gadać - powiedział Slash
- Tak więc może 50% - zaproponował
- Stary 60% to minimum. - powiedział Axl
- No to moze 50% i przez tydzień pijecie u mnie za darmo - powiedział
- No to umowa stoi - powiedział Axl i podał Ericowi ręke, a ten odwzajemnił uścisk. Wyszliśmy z knajpy i ja ze Slashem wsiedliśmy na motor, a reszta spowrotem wpakowała sie do samochodu. Ruszyliśmy do domu.
Przepraszam że wczoraj w końcu nie dodałam nowego rozdziału, ale mi sie nie zapisało to co napisałam i musiałam zacząć wszystko od nowa :( ... Mam nadzieje że sie podobało :D KOMENTUJCIE - tylko szczerze ;) I dodałam zdjęcie Willa i Alice w zakładce bohaterowie, oraz w zakładce ZDJĘCIA dodałam kilka propozycji które mi przyszły mailem i za które dziękuje anonimowi :).. Zobaczcie na te zdjęcia które tam sa i napiszcie które wam sie podobają, proszę :)

I się doczekałam ^^ Biedny Duffy......nie może pić Danielsa, ale soczek pomarańczowy też dobry ^.^ Ja się męczyłam tak samo jak Amy, bo na początku też myślałam, że Slash jest z nią tylko dla seksu i się bardzo ucieszyłam z wyznania Slasha, to było słodkie ♥ O bosz i ta kelnerka......jak ja nienawidzę takich dziewczyn......strasznie mnie irytują :/
OdpowiedzUsuńRozdział super i czekam na następny xD
No biedny, biedny... Następny rozdział jutro, albo moząe jeszcze dzisiaj. ;)
Usuńczytam, czytam i twój blog jest zajebisty! ;)
OdpowiedzUsuńI kolejny zajebisty rozdzial. Już się bałam ze Slash coś spierdoli. Ta kelnerka boże masakra, ale Axl pięknie to rozegrał :)
OdpowiedzUsuńDzięki za miłe słowa ;)
UsuńNoo, bardzo fajnie :3 nieźle wciąga ;)
OdpowiedzUsuń:)
Usuń