czwartek, 20 grudnia 2012

Rozdział 19.

Na początek wam powiem, że mnie natchnęło i zaczełam pisac równolegle drugiego bloga.(Nie wiem czy to źle czy dobrze :o ). Oczywiście nie zamierzam zaniedbać tego. Jak by ktoś był zainteresowany to jest to oczywiście o opowiadanie Gunsach ^_^ to tu macie linka -> www.myownstorywithgnr.blogspot.com
                                                                                                                                    
Otwieram oczy. Jeszcze jest noc. Kudłacza nie ma obok mnie. Wstaje przciągam się i ide powoli do kuchni przecierając oczy. Kudłacz stoi przy umywalce tyłem do mnie. Podchodze do niego po cichu i obejmuje w talli. Przytulam sie do jego pleców.
- Amy?- mówi po cichu
- Tak? - odrywam się od niego i staje obok - O kurwa, coś ty zrobił?!
- Upadła mi butelka... tak jakby... - kudłacz ma rozcięty nadgarstek. Krew powoli ścieka do zlewu. Chłopak trzyma bawełnianą ściereczkę i niezdarnie próbuje zachamować krwawienie. Zabieram szybko od niego ścierke, biore wode utlenioną i przemywam  rane. Wyciągam czystą ściereczkę i obwiązuje mocno wokół nadgarstka, przyciskając.
- Co robiłeś?
- No wiesz, obudziłem się i chciało mi sie pić...
- I zdecydowałeś sie na Danielsa prawda?
- No wiesz... on był pod ręką - tłumaczy sie. Kręce z niedowierzaniem głową. Rana chyba zatamowana.
- Przytrzymaj mocno - kudłacz chwyta sie za nadgarstek tak jak ja poprzednio i nadal stoi przy zlewie. Ja szybko zamiatam podłogę i wyrzucam szkła do kosza. Kudłacz stoi i obserwuje co robie. Zmywam podłoge mokrą ścierkę i ją również wyrzucam. Myje ręce.
- Co ja bym bez ciebie zrobił - mówi i całuje mnie w usta.
- No ja właśnie nie wiem - odwzajemniam pocałunek. Wyciągam apteczkę, a z niej bandarz i gaze.
- Siadaj - mówie do chłopaka i podstawiam mu krzesło. - Połóż ręke na blacie. - Chłopak wykonuje moje polecenia. Delikatnie odwijam ściereczke i jeszcze raz przemywam rane wodą utlenioną. Nie jest duża. Przykładam gaze i obwijam nadgarstek bandażem.
- Uważaj następnym razem!
- Dzięki kochanie - całuje mnie w policzek
- Nie ma sprawy. Która właściwie godzina?
- Hmmm... Około 5.
- Idziemy jeszcze spać?
- No to chodźmy - idziemy do salonu i kładziemy się na kanapie. Slash okrywa nas kocem. Prawie usnęłam.
- Hahahh, aaa, Will!! - słysze z góry krzyki, patrze na Slasha. Ten też jeszcze nie śpi
- Będą sie ruchać w nsazym łóżku! - mówi - O nie!
- No chyba tam teraz nie pójdziesz?
- No kurwa Amy!!! Oni sie ruchają w naszym łóżku! - siada obok mnie oburzony
- Tego nie możesz być pewny...
- Amy...
- No dobra, ale olej to...
- No kurwa, będą sie ruchać w naszym łóżku... nie wierze...
- Dobra daj spokój... Posprzątają po sobie...
- Ale to jest nasze łóżko...
- Saulie. Prosze cie daruj sobie... Choć spać.!
- Nie, no kurwa no - mówi zrezygnowany. Ja szybkim ruchem przekręcam się i siadam okrakiem na kudłaczu.
- Przestań o nich myśleć.
- Mrrraw - mruczy i przekręca nas tak ze to teraz on siedzi na górze. Zaczyna mnie delikatnie całować.
- Saul nie będziemy się pieprzyć w salonie... -mówie między pocałunkami. Chłopak jednak nie przestaje mnie całować. Teraz obdarowuje pocałunkami moją szyje.
- Saulie.. - Przerywa mi pocałunkiem
- Ktoś powiedział że mamy sie teraz pieprzyć? - pyta i dalej mnie całuje. Ja błądze rękoma po jego klatce piersiowej. Zaczęliśmy sie coraz bardziej nakręcać.
- Dobra. Wystarczy - powiedział zdyszany kudłacz. Położył się obok mnie. Pocałowałm go w policzek i wtuliłam się w niego. Znowu usnęliśmy.
-O kurwa ale kac!!! - słysze krzyki Adlera wchodzącego do sypialni. Slash budzi sie w tym samym momencie. Popcorn siada w fotelu i łapie sie za głowe.
- Zamknij sie ciole - mowi zaspany Slash. Zakrywam głowę kocem, a kudłacz dołącza do mnie.
- Mam nadzieje że nie obspermiliście nam kanapy! - do slaonu właśnie wbiegł Axl
- Spierdalaj! - krzycze do niego spod przykrycia.
- Co gołąbeczki? Nago leżycie, ze sie tak przykrywacie?
- Zamknij sie Rose i daj spać!!! - rudy oczywiście nie daje za wygraną i ściąga z nas koc. W oczy razi nas światło. Slash nie wiadomo dlaczego przytula mnie w geście obronnym.
- Puszczaj.! - chłopak od razu rozluźnia uścisk
- Sory. - całuje mnie w policzek
- Co własnego łóżka nie macie? - pyta wchodzący do pokoju Duff
- Kurwa jedyny trzeźwy a nic nie pamięta!
- Alice i Will?? Mówi ci to coś?
- A no tak sory... - kiwam z niedowierzaniem głową i powoli wstaje. Ide na góre do dużej łazienki. Rozbieram sie i wchodze pod gorący strumień wody. Po 15 minutach wychodze. Wycieram się i zakładam te ubrania co poprzednio. Włosy owijam w drugi ręcznik. Wychodze z łazienki i udaje sie w strone naszej sypialni. Zatrzymuje sie przed drzwiami i pukam.
- Prosze! - krzyczy Will. Wchodze. Brat i Alice leżą wtuleni w siebie na łóżku.
- Jak sie czujesz? - pytam dziewczyny
- Troche boli mnie twarz - mówi z uśmiechem.
- Dam ci zaraz jakies proszki znieczulające, no że chyba masz po prostu ochote na prochy... To idź to Izzyiego
- Hah dzięki, zwykła tabletka wystarczy. Wogóle dzięki że sie tak mną wczoraj zajęłaś.
- Nie  ma sprawy, w końcu jesteśmy jak rodzina, nie? - puszczam do niej oczko. - Jak sie wam... hm...  spało? - Alice poczerwieniała
- Macie wygodne łóżko - powiedział Will
- Sprawdza sie w każdej sytuacji, co? - pytam, a chłopak sie zawstydza
- Dobra, już was nie krępuje... - podchodze do szafy wyciągam jakieś ubrania i kieruje sie do zewnętrznej łazienki. Zatrzymuje sie jeszcze w drzwiach.
- Alice, chciałabyś iść dziś ze mną na zakupy?
- Hmmm tak, jasne
- Pożycze ci jakieś ubrania. Zapytam dziewczyn czy nie chcą iść z nami.
- A co ze mna?! - pyta smutnym głosikiem Will
- Tobą sie zaopiekują chłopcy, o to, to ty sie już nie martw - puszczam oczko do Alice i wychodze z pokoju. Wchodze do łazienki i przebieram sie w shorty i koszulke ze Stonesami. Reszte ciuchów wkładam do wolnej szafki. Na blacie leżą moje kosmetyki. Zaczynam nakładać lekki makijaż. Nagle czuje jak by mi sie coś wywróciło w brzuchu do góry nogami. Podbiegam do muszli klozetowej i zwracam wszystko co ostatnio jadłam. KURWA?! Co sie dzieje?! Myje zęby i dokańczam makijaż. Zchodze na dół. Kudłacz złożył kanapę. Wszyscy chłopcy siedzieli przed telewizorem. Łącznie z Willem.
- A gdzie dziewczyny? Wstały już?
- Tak są w kuchni - odpowiada mi Saul. Udaj sie w kierunku kuchni. Dziewczyny stoją przy garach.
- Hej - mówie wesoło
- Część, pomożesz?
- Jasne, co pichcicie?
- Naleśniki. To weź zanieś talerze i sztućce i szklanki ok.?
- Już sie robi - biore tace. ustawiam na niej 10 kompletów talerz+sztućce+szklanka i ide powoli rozstawić wszystko na stole, ledwo sie mieści 10 kompletów. Wracam do kuchni z pustą tacą. Odstawiam ją na miejsce.
- Alice. Chodź, moze sie przebierzesz?
- Okej. - prowadze dziewczyne do sypialni.
- Too co byś chciała?
- Co kolwiek...
- Dobra to masz te spodenki - podaje jej zwykłe jeansowe shorty.  - i  może być top z Led Zeppelin?
- Jasne uwielbiam ich!  - powiedziała uradowana dziewczyna. Wzięła ode mnie ciuchy
- To tak jak ja.- uśmiecham sie do dziewczyny
- Amy...
- Tak.?
- Nie chce wyjść z taką twarzą na ulice. - mówi nieśmiało
- Hmmm, choć, zajmiemy sie tym. - prowadze dziewczyne do naszej łazienki. Wyciągam jakieś kosmetyki.
- Usiądź na blacie. - dziewczyna siada obok umywalki. Zaczynam delikatnie muskać jej twarz pędzelkiem. Nie widać juz tych wszystkich siniaków. Odrywam plaster z czoła. Jest maleńka ranka. Przypudrowuje ją. Jeszcze cienka kreska na oczach, tusz, i idealnie.
- No mam nadzieje że jesteś zadowolona. - dziewczyna zeskakuje z blatu i odwraca sie do lustra.
- Boże Amy, jest zajebiście, kocham cie, dziękuje - rzuca mi sie w ramiona. Przytulam ją.
- Nie ma sprawy.
                                                                                        
Nie widze ostatnio waszej obecności na moim blogu :( komentujcie! to naprwade wiele dla mnie znaczy! te osoby co prowadzą bloga, wiedzą o co chodzi... Tak czy siak, mam nadzieje ze sie podoba ;)

8 komentarzy:

  1. Hahahah.........stwierdzam, że Steve jest słodki w każdej sytuacji ♥ Wszyscy się ruchają......no nie mogę, ale to dobrze ^^ Szkoda mi Alice :/
    Rozdział super i czekam na następny xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Steve zawsze jest dłodki ;) Nieee... nie wszyscy sie ruchają XD Następny postaram sie dziś dodać ;*

      Usuń
  2. Zajebisty rozdział!!! Nie moge doczekać się następnego!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie że sie podoba, a następny postaram sie napisać jeszcze dziś :D

      Usuń
  3. Super rozdział, niech Amy nie będzie jeszcze w ciąży błagam !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie ze rozdział sie podoba ;) A co do Amy to nic nie powiem :X

      Usuń
  4. O nieeee!!!!! Błagam ona jest za młoda ¦)

    OdpowiedzUsuń